Skomponowałem muzykę, a przyszły Justin Bieber, użyczył mi swego wokalu. Produkcja zajęła dwa szalone wieczory i okazała się dobrą zabawą. Pomimo wszystkich niedociągnięć domowej realizacji, czas spędzony z dzieckiem, uważam za wartościowy. Wydaje mi się, że każda, nawet niedoskonała forma wspólnego tworzenia, jest lepsza, niż tępe siedzenie przed telewizorem.